Czarny mustang (5) Tajemnica

Zacznij tutaj:
Czarny mustang (1) Jesteś cenniejsza
Czarny mustang (2) Czekając na niego
Czarny mustang (3) Następnego dnia
Czarny mustang (4) Nasz pierwszy raz

Kiedy ujrzałam Lenę, wszystko wróciło jak za jednym podmuchem wiatru. Każdy z nim spędzony dzień przewijał się w moich myślach teraz jak w kalejdoskopie wspomnień. Nie wiedziałam do końca jak się zachować. Z jednej strony nie byłam już sama, a z drugiej chciałam jak najszybciej ściągnąć ją ze sceny i o wszystko zapytać. Poczułam silny ucisk w klatce piersiowej, jakbym wnętrzności miała związane łańcuchem. Serce zaczęło szybciej bić i czułam przyśpieszony puls. Ręce zaczęły drżeć i nie mogłam złapać tchu. Jednak nie mogłam uciec, bliżej niej to tak, jakby być bliżej niego.

Borys ściskał mnie za rękę, a jego znajomi rzucali wciąż żartami. Nie wiedział, że już od dawna należę do kogoś innego. Nie wiedział, że złożyłam obietnicę i postanowiłam czekać na Dymitra. Moje serce wybrało już właściciela. Spontanicznie na samą myśl wyszarpnęłam swoją dłoń z jego uścisku. Wstałam ze stolika i wyszłam na zewnątrz. Wciąż padał deszcz, a całemu zajściu towarzyszył listopadowy mrok i tajemnica. Wzięłam kilka głębszych wdechów i postanowiłam czekać. Musiałam ją zapytać. Każdą jej piosenkę spijałam jakby, była moim tlenem, jakąś wyimaginowaną nadzieją.

Najgorsza jest niewiedza. Dlaczego tak po prostu nie mógł wyjaśnić? Uwolnić mnie? Czuję się jak w więzieniu. Jak beznadziejnie jest żyć w niewiedzy i nie wiedzieć nic o osobie, którą się kocha. Nie wiem co robić, jak się zachować, jak dalej żyć. Nie wiem już nic. Rozmyślanie przerwał mi Borys. Był piekielnie poważny, odrobinę smutny. Wpatrywał się pytająco we mnie swoimi dużymi brązowymi oczami i nie mówił nic. Jakie to słabe z mojej strony. Zaczynać coś nowego co jeszcze nie skończyło się wcześniej.

-Przepraszam, musiałam zaczerpnąć odrobinę powietrza. – Wzruszyłam ramionami i szukałam oczami miejsca, na którym mogłabym się zatrzymać. Borys zdjął kurtkę i nałożył ją na mnie. Był taki prosty, honorowy i grzeczny. Nie ułatwiał mi sprawy.

-Nie musisz się tłumaczyć ani z niczym spieszyć. – Mówił spokojnie, prawie szeptał.

-Wszystko jest takie skomplikowane. Nie wiem co powiedzieć. Gdy ją zobaczyłam, wszystko we mnie ożyło. -Wskazałam ruchem głowy na Lenę.

-To wy się znacie? -Zapytał podejrzliwie.

-Tak. Jakiś czas temu miałyśmy okazję się poznać. Przypomniała mi dziś o …- Nie mogłam dokończyć. Zaczęłam kiwać głową, by odgonić wspomnienia o nim. Stałam tak bez ruchu i w ciszy przez chwilę.

-Chodzi o to, że poznałam kogoś dwa lat temu, a teraz on znikł, a ona jest jedyną osobą, która może mi pomóc, wyjaśnić gdzie on jest. -Nie spodobało się Borysowi to, co powiedziałam. Zmrużył oczy i wpatrywał się we mnie.

-Gdy poznałam Dymitra… – Po tych słowach Borys stanął na baczność, jakby szykował się do ataku.

-Stop! Osoba, którą kochasz, nazywa się Dymitr!? – Zapytał oburzony.

-Tak, ale…- Borys przerwał mi uniesionym gestem dłoni. Odwrócił się i wszedł do środka. Kierował się w stronę swojego biura. Przez ułamek sekundy wydawało mi się, że wymienili z Leną spojrzenia. Ona też, jakby znieruchomiała na scenie. Dokończyła piosenkę i ogłosiła pauzę. Ludzie zaczęli gwizdać i domagać się więcej. Ona ich zapewniła, że niebawem wróci i zachęciła do napicia się alkoholu. Szybko udała się w stronę Borysa. Zrobiłam to samo. Przeciskałam się przez ludzi najszybciej, jak tylko potrafię. Nie do końca zdawałam sobie sprawę z tego, co się dzieje. O co tutaj chodzi? Czy Borys zna Dymitra? Czy zna Lenę? Co oni wszyscy mają ze sobą wspólnego? Dlaczego Borys się tak znacząco oburzył?

Stałam przez chwilę przed drzwiami biurowymi Borysa. Zapukałam, ale nie było odpowiedzi. Zresztą było w pomieszczeniu tak głośno, że nawet bym nie usłyszała. Złapałam za klamkę i otworzyłam drzwi. Weszłam do środka. Lena, jak i Borys stali na środku pokoju, a ich miny sugerowały, że przerwałam im kłótnię.

-Nie chcę wam przeszkadzać, ale chyba powinniśmy porozmawiać. – Lena otworzyła szeroko oczy, gdy mnie zobaczyła, a Borys jakby złagodniał.

-A więc o ciebie mała chodzi! Widzę, że masz duże powodzenie wśród moich przyjaciół. Najpierw Dymitr, teraz Borys?- Sarkastycznie rzuciła. Nie zrozumiałam jej tonu, tym bardziej że jeszcze rok wcześniej łączyła nas towarzyska więź.

-Borys, czy ty znasz Dymitra? Czy wiecie, gdzie on teraz jest? Co tu się do cholery teraz dzieje? – Podniosłam głos na nich i niecierpliwie sylwetką ciała wymuszałam odpowiedź.

-No powiedz jej Leno, co się dzieje z Dymitrem. Myślę, że nie powinniście tego ukrywać przed nikim, tym bardziej że sama widzisz, jak doprowadził znowu do takiej sytuacji. -Rzucił rozbawiony Borys. Wyglądał jakby, świetnie się bawił. Podszedł do szafki i nalał sobie whisky. Po czym rozsiadł się wygodnie na sofie narożnej stojącej obok.

-Rozumiem, że nie darzysz go sympatią, po tym, co tobie zrobił, mimo wszystko nie zapominaj o naszej wspólnej obietnicy i latach młodości. -Skarciła go Lena.

-Latach młodości? Co takiego zrobił Ci Dymitr? Borys odpowiedz! – zażądałam srogo.

-Twój wspaniały Dymitr lubi bawić się z zajętymi kobietami. -Wziął dużego łyka, dopijając całą zawartość szklanki.

-Dymitr odbił Borysowi kiedyś żonę. Uciekł z nią na kilka miesięcy, a po powrocie zażądała rozwodu. Z tego nic nie wyszło, ale związek Borysa po tym się całkowicie rozpadł. Nie do końca wiem, co się tam wydarzyło. -Sprostowała Lena. Jednocześnie unosząc ramiona, jakby to ją nie obchodziło.

Mój Dymitr? Lubi bawić się z zajętymi kobietami? Myśli mną władały. Nie wiedziałam co powiedzieć.
-Gdzie on teraz jest? – Rzuciłam.

Lena z Borysem wymienili spojrzenia. Nastała niezręczna cisza. Borys usiadł na brzegu sofy, jakby chciał okazać w ten sposób mi solidarność, a Lena taktownie się zbliżyła.

-Jest tu.

-Jak to JEST TU!? Nic z tego już nie rozumiem! Przecież mówił, że wyjeżdża! Mówił, że od razu po powrocie się do mnie odezwie! Mówił, że jestem dla niego ważna, że nie może nic więcej powiedzieć! – Krzyczałam.

-Kochanie, on nigdzie nie wyjeżdżał. Cały czas żyje w tym mieście. Cały czas tu jest. Jeśli tak ci powiedział, musiał mieć ważny powód. Pamiętam, że byłaś dla niego ważna. Ty też to wiesz. Niestety nic więcej powiedzieć nie mogę. Przykro mi. -Odwróciła się ode mnie, podeszła do Borysa i złapała go za ramię.

-Pamiętaj o naszej obietnicy! Nic od tamtej pory się nie zmieniło. – Upomniała go stanowczo.

-Dużo się zmieniło od tamtego czasu!.- Odpowiedział Borys. Lena przystanęła jeszcze na chwilę i wyszła z pomieszczenia. Po chwili znów było słychać gwizdy, krzyki i wołania ludzi. Lena zaczęła śpiewać, a ja opadłam z sił i usiadłam na krześle stojącym obok. Po dłuższej chwili poczułam ciepły dotyk na swoich ramionach. Borys stał za mną i dotykał mnie swoimi dłońmi.

-Nic z tego nie rozumiem. – Wyszeptałam. Borys mnie wtedy objął i podniósł jak małe dziecko. Przeniósł na sofę i usiadł razem ze mną. Cały czas trzymał mnie w objęciach, potrzebowałam tego teraz jak nigdy. Siedzieliśmy wtuleni w siebie do końca imprezy. Nikt z nas nie odważył się więcej nic powiedzieć. Alkohol w nas szumiał, a cisza przepowiadała burzę, która miała zaraz nastąpić.

*

Gdy Borys zasnął, wydostałam się z jego ramion i wyszłam z pokoju. Sala wciąż była pełna ludzi, już pijanych. Nałożyłam na siebie płaszcz i postanowiłam udać się do domu. Czułam, jak emocje opadają, jakbym stoczyła z kimś bójkę. Chciałam jak najszybciej się stamtąd wydostać. Wyszłam z kawiarenki i kierowałam się w stronę jednej z taksówek.

-Róża! Poczekaj! -Krzyczał ktoś zza moich pleców. Ktoś, kto mnie zawiódł i bez słowa wyjaśnienia zostawił na długie miesiące. Odwróciłam się spontanicznie i moim oczom ukazał się Dymitr.

-Lena zadzwoniła do mnie, powiedziała, że tu jesteś. Możemy porozmawiać?

Cdn

Reklamy

8 myśli w temacie “Czarny mustang (5) Tajemnica

  1. StaraPannaZKotem pisze:

    No nie mogłaś mi sprawić milszej niespodzianki na weeekend niż kolejny odcinek mojego ukochanego serialu! 🙂 ❤ Czy Netflix już się kontaktował z Tobą w sprawie praw do ekranizacji? 😛 Jak zawsze przeczytałam jednym tchemi i mam nadzieję, że nie każesz czekać tak długo, jak ostatnio, na kolejną część!

    Polubione przez 2 ludzi

  2. CyryliMetody1 pisze:

    Szanowna Pani, nie rozumiem tego cyklu o Mustangu, ale nie muszę wszystkiego rozumieć. Nawet byłoby to moją tragedią i końcem, gdybym miał wszystko rozumieć. Gdyby wszyscy mieli mnie rozumieć, a ja miałbym wszystkich rozumieć. Przez różnorodność jesteśmy lepsi. Pozdrawiam i czekam na następny post.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s