Zapadł wyrok

Ściska mnie w żołądku na samą myśl, że godzina X jest bliżej, niż sądziłam. Ktoś się rodzi i ktoś umiera. Z tym wyjątkiem, że te pierwsze rodzą łzy szczęścia, a te ostatnie łzy tak bolesne, że czasem tylko czas potrafi je otrzeć. Chciałabym wierzyć, że wszystko jest po coś i nawet śmierć ma jakiś udział w tym świecie, a przed oczami mam tylko ból wszechświata, kiedy człowiek odchodzi na zawsze i już nigdy nie wróci.

Nie ma sensu dyskutować ze śmiercią, bo i ona też nikogo o zdanie nie pyta. Każdy ma wyznaczony czas życia i prędzej czy później go dopadnie. Zastanawialiście się, jak to jest, kiedy swoimi pustymi oczami zajrzy w Wasze? Kiedy odbierze Wam możliwość życia? Albo jak to jest, kiedy nad Waszymi bliskimi wyznaczy datę w kalendarzu z wyrokiem, który odbierze ich na zawsze?

Jeden z moich wujków przyrównał kiedyś złośliwy nowotwór do etapu niemowlęcia, choć nawet nie, bo niemowlę ma od urodzenia odruch ssania, a nowotwór nawet to odbiera ludziom. Wkładasz im jedzenie do ust, a oni je wypluwają. Tak wspominał ten ciężki czas, kiedy odchodził jego ojciec, a mój dziadek.

Podobno w takich chwilach całe życie przelatuje przed oczami. Podobno żałuje się tysiąca rzeczy, ale też zdarzają się cuda np. cud pojednania.

Muszę się do czegoś przyznać. Panicznie boję się śmierci, ale nie swojej. Moich bliskich śmierci. Jest to jedyna rzecz, której nie ogarniam i nie ogarnę już nigdy, jak żyję. Może przez to, że przyszło mi już poznać owoc utraty przez śmierć członków rodziny. Najgorszy czas w całym moim życiu przeplatany jednocześnie pytaniami, gdzie oni są? Może unieśli się jak chmurki i spoglądają na mnie z nieba albo jak Biblia mówi, zasnęli i obudzą się, kiedy wróci na ziemię Chrystus?

Dziś zapadł nad kimś wyrok, a ja jakbym tonęła ze związanymi kończynami i nie mogła wydostać się na brzeg. Przyrównuję to do stanu, który nie pozostawia nic innego, jak tylko czekać. Czekać na śmierć. 

 

Reklamy

18 myśli w temacie “Zapadł wyrok

  1. Ladegis pisze:

    Proszę nie czkaj na śmierć, ona i tak przyjdzie, nikogo nie ominie, oby nie za wcześnie. Dlatego też należy żyć w pełni i cieszyć się każdym dniem. Dwa lata temu pożegnałam męża, niestety zbyt wcześnie. Większość ludzi boi się śmierci, i swojej i bliskich. W młodości bardzo się jej bałam. Teraz? O wiele mniej. Wydaje mi się, że proporcjonalnie do wieku starzenia się zmniejsza się też bojaźń przed kostuchą, następuje akceptacja losu człowieka. Niewielka pociecha ale może trochę złagodzić strach. Serdecznie pozdrawiam.

    Polubione przez 4 ludzi

  2. Tatul pisze:

    Wszyscy to przeżywamy, bo naturalną jest opieka nad rodzicami aż po ich odejście do lepszego świata. To trudny obowiązek ale też i cenne doświadczenie. Przywykamy do zmieniającego się wyglądu naszych bliskich, do stopniowej utraty sprawności fizycznej, a nawet sprawności intelektualnej. Uczymy się i przygotowujemy do naszego rozstania. Nasza wrażliwość też ulega modyfikacji

    Polubione przez 3 ludzi

  3. Elżbieta Kosobucka pisze:

    Droga Moniko, rozumiem Cię i współczuję. Kiedyś bałam się śmierci, a pewne doświadczenia ścieżki rozwoju duchowego zmieniły moje podejście do tej materii. Nie jest to jedynie zmiana, której doświadczyłam na poziomie rozumu, ale zmiana, która zadziała się na poziomie serca, uczuć, empirycznego doznania. Stąd niekoniecznie Twój stosunek do niej nie zmieni się do końca Twojego życia. Polecam Ci wysłuchanie kazania diakona stałego Marcina Gajdy: https://www.youtube.com/watch?v=FjXEPn2sd-c&t=0s&list=WL&index=21
    Może jego mądre słowa poprowadzą Cię na ścieżkę gdzie doświadczysz ulgi serca. Tego z całego serca Ci życzę.

    Ciepło Cię kochana pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Mieszczka.com pisze:

    Ilekroć odchodził ktoś mi bliski, zastanawiałam się, jak to będzie i kiedy w moim przypadku. Przestałam, kiedy kostucha zajrzała mi w oczy,. Nie tylko nie przeleciało mi przed oczami całe życie, ale nawet ani jedna godzina.

    Życzę Ci Moniko siły do przetrwania. Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

  5. CyryliMetody1 pisze:

    Szanowna Pani, dziękuję za taki wpis, smutny wpis, skierowuje moje myśli o mojej śmierci. Bo chociaż lata, mam prawie 72 czuję się jeszcze całkiem dobrze, to jednak też już biorą z mojej półki,
    Czy się boję? Nie, boję się, bardzo, umierania, nie dających, bólu, przykrych procedur medycznych, niby ratujących życie, a w rezultacie nic dających, niesprawności, pozostawania na czyjejś łasce. Tego się boję.
    Chociaż nasza rodzina jest spójna i wzajemnie kochająca, to nie chciałbym tego doświadczyć. Było kilka nagłych śmierci w naszym otoczeniu. I zamiast kondolencji, składałem gratulacje.
    … Proszę pani,a ja Pani gratuluję takiej śmierci męża. Sam tak chciałbym umrzeć. … Nikt się na mnie nie obraził za takie dziwne kondolencje.
    Nie, nie boję się śmierci, bo jestem przekonany, więcej, jestem pewny że tam się spotkamy. Nie, to nie jest poza ani jakieś nadęcie czy udawanie z mojej strony. Po prostu tak myślę.
    Kiedyś na wiązance pogrzebowej kazałem napisać: Do zobaczenia w Niebie, Jadziu. Różnie patrzono na mnie. czułem, że nie były to spojrzenia akceptacji. I chyba tylko ze względu na mój wiek i status społeczny (jeżeli coś takiego jeszcze jest) nikt nie zwrócił mi uwagi na moje niekonwencjonalne zachowanie. Tak sobie myślę, że napis: Ostatnie pożegnanie, mówi że jest to ostatnie. Czyli neguje istnienie życia wiecznego, zaprzecza jednemu z kanonów wiary wyrażonej w Credo. Czyli ktoś taki wyklucza się z Kościoła. Ale to moje zdanie i nie będę o tym dyskutował. Nie ma obowiązku podzielania myśli Andrzeja J.
    Nie, nie spieszy mi się tam. Póki co, gdy budzę się rano, cieszę się przyjemnościami dnia, które na mnie czekają. Roboty domowe, foto, jakieś wyjazdy…Jedną z przyjemności są Pani wpisy. Naprawdę, nawet te smutne. Przecież gdyby nie sprawiała mi przyjemności rozmowa z Panią, nie czytałbym tego.
    Temat śmierci jest zawsze trudny. A może nie? (Chciałem napisać radosny, ale ręka mi zadrżała). Serdecznie pozdrawiam,
    PS Piszę to trzeźwy, co nierzadko mi się o godzinie 23.15 zdarza.

    Polubione przez 3 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s